wtorek, 20 lipca 2021

Najgorętsze premiery lata

Z pewnością wszyscy korzystamy w wolnej chwili z uroków upalnego lata, wylegując się na plaży, basenie lub nad jeziorem. Są też tacy, którzy mimo pięknej pogody nie mają czasu wyrwać się z wiru pracy i poświęcić całego dnia na wylegiwaniu się na słońcu. Czas na ochłodę i relaks w kinowym fotelu! Na jakie filmy będziemy mogli się udać podczas wolnego letniego wieczoru? Przedstawiamy kilka tytułów, których premiery niecierpliwie oczekujemy. 

„Żużel”

Szybka jazda, sport i adrenalina to wszystko, na czym mu zależy. Zmagający się z realiami świata wyścigów motocyklowych Lowa (Tomasz Ziętek) poznaje piękną Romę (Jagoda Porębska), która wszystko komplikuje. Próbując przezwyciężyć własne lęki wiążące się z ryzykiem uprawiania sportu ekstremalnego, zastanawia się, czy da radę sprostać życiowym trudnościom poza torem wyścigowym. Czy zakochany w adrenalinie motocyklista będzie w stanie zmienić swoje priorytety w imię miłości? „Żużel” w reżyserii Doroty Kędzierzawskiej w kinach już od 16 lipca.

„Susza”

Kiedy przez cały seans dostajemy więcej pytań niż odpowiedzi, wiemy, że mamy do czynienia z porządnym kryminałem. „Susza” reżyserii Roberta Conolly’ego zdecydowanie skrywa więcej zagadek niż wyjaśnień. Detektyw Aaron Falk (Eric Bana) powraca do rodzinnego miasteczka na pogrzeb swojego dawnego przyjaciela. Śledczy dowiaduje się, że śmierć bliskiego ma związek z szeregiem brutalnych, niewyjaśnionych wydarzeń, które miały miejsce w przeszłości. Aaron na własną rękę podejmuje się śledztwa, próbując dowiedzieć się, co tak naprawdę dzieje się w mieście. 

„Zielony Rycerz. Green Knight”

Rozsławiona przez J.R.R. legenda o Rycerzach Okrągłego Stołu doczekała się swojej własnej ekranizacji. „Zielony Rycerz” w reżyserii Davida Lovery’ego to idealna pozycja wakacyjnego repertuaru dla fanów kina fantasy. Tytułowy Zielony Rycerz (Ralph Inenson) przybywa na zamek Camelot, rzucając wyzwanie królowi Arturowi i jego rycerzom. Siostrzeniec Artura, Sir Gawain (Dev Patel), podejmuje się wyzwania, tocząc upiorną walkę na śmierć i życie. Domyślacie się, jaki będzie finał tej historii? 

„Old” 

Czy M. Night Shyamalan jest w stanie stworzyć jeszcze bardziej sfiksowany film od „Splitu”? Od 30 lipca w kinie będziemy mogli zobaczyć jego najnowszy thriller, którego zwiastun podpowiada nam, że poziom zwariowania tego filmu nie ma granic. „Old” to opowieść o grupie turystów uwięzionych na tajemniczej wyspie, będącej centrum przerażających zdarzeń związanych z upływem czasu. Czy bohaterowie zdołają uciec z koszmarnych wakacji? Z niecierpliwością oczekujemy odpowiedzi na to pytanie!

Legion samobójców: The Suicide Squad

Już 6 sierpnia czeka nas kolejna odsłona „Legionu Samobojców” w reżyserii Jamesa Gunna. Film, którego z niecierpliwością wyczekują wszyscy wielbiciele świata komiksów DC. Na czele z ikoniczną Margot Robbie w roli Harley Quinn, której wizerunek stał się globalnym hitem, ekipa złoczyńców ponownie podejmuje się wypełnienia narzuconej im misji. Wykonując zadanie, muszą sprostać naturze dzikiej dżungli i czyhającym w niej niebezpieczeństwom. Czy oddział podoła tej samobójczej misji? 

„Gunpowder Milkshake”

Kobiety, z którymi nie warto zadzierać, czyli babska wersja John Wicka. Główna bohaterka Sam (Karen Gillian), podążając śladami matki, wyrosła na płatną zabójczynię. Kiedy podczas jednego ze zleceń, uświadamia sobie, że została ofiarą spisku, z pomocą przyjaciółek z dawnych lat planuje zemstę na „Firmie”, która narażała ich życie. „Gunpowder Milkshake” w reżyserii Navota Papushado już od 13 sierpnia w kinach. 

„Reminiscencja”

Hugh Jackman w roli głównej? To musi być mocne! Przenosimy się do świata science fiction, w którym nie ma rzeczy niemożliwych. Nick Bannister (Hugh Jackman) oferuje klientom możliwość odtworzenia ponownie dowolnego wspomnienia. Wraz z poznaniem intrygującej Mae (Rebecca Ferguson) jego spokojne życie w Miami ulega zmianie. „Reminiscencję” w reżyserii Lisy Joy będziemy mogli zobaczyć już od 20 sierpnia. Czy aktor, który wcielił się w postać Wolverine'a, ponownie wbije nas w kinowy fotel? 

„The End”

Zarówno hasło „Film twórców »365 dni«”, jak i sam zarys fabuły raczej nie wróżą nic dobrego. Mimo wszystko jesteśmy ciekawi efektów końcowych. Siedmiu sławnych aktorów zostaje wciągniętych w nieprzewidywalną grę. Otrzymując intratną propozycję, podejmują się wyzwania, nie licząc się z mrocznymi konsekwencjami. Wraz ze zbliżającym się końcem wakacji dowiemy się, czy możemy liczyć na pozytywne zaskoczenie, oglądając „The End” w reżyserii Tomasza Mandesa. 

Michaela Kunda 

czwartek, 15 lipca 2021

Symbole w „Midsommar. W biały dzień”

Kilka dni temu znalazłam czas na obejrzenie już dwuletniego filmu „Midsommar. W biały dzień”. Czy miałam jakieś oczekiwania względem kolejnej produkcji Ariego Astera, twórcy „Dziedzictwo. Hereditary”? Absolutnie nie. Na początku nasunęła mi się myśl, że horror w biały dzień? Iskra ciekawości, która zabłysnęła przy włączeniu filmu, zamieniła się w kilkudniowe rozmyślania i poszukiwania tzw. „głębi”.

Szwedzka wioska, piękne stroje, ludowa muzyka, obrzędy, sielankowy nastrój oraz mitologia nordycka – właśnie to czeka widza w trakcie 140- minutowego seansu. No i symbole, i jeszcze raz SYMBOLE!

Kilkanaście razy musiałam stopować film i szukać informacji w internecie, żeby jak najbardziej wczuć się w klimat sytuacji. 

W pierwszej kolejności skupiłam się na runach, które w filmie występowały na ścianach budynków, strojach czy nawet skałach. Alfabetem runicznym (fuþark) posługiwały się ludy germańskie. Run używano również do obrzędów magicznych. Jednym z momentów, na który poświęciłam najwięcej czasu, był ten w trakcie obrzędu Ättestupa, gdzie dwóch członków ze starszyzny, którzy osiągnęli wiek 72 lat, rzucało się z urwiska, uprzednio obmazując kamień z wyrytymi runami swoją krwią. Raido – symbol podróży i tańca, Tiwaz – poświęcenie własnego życia w celach wyższych, Algiz – ostrożność przed niebezpieczeństwem, które może ściągnąć nas z obranej drogi, krzyże Gebo symbolizują zachowanie równowagi, w tym przypadku śmierć członków starszyzny za poczęcie nowego człowieka. Podobne symbole możemy dostrzec również na ubraniach dwójki z głównych bohaterów – u Dani Raido, a u Christiana Tiwaz, co jest już pewnego rodzaju spojlerem, co stanie się z tymi bohaterami.

Ari Aster chciał mocno podkreślić, jak mocno ludność Hårgi traktuje się jako rodzinę, tworząc stół w kształcie runy Odala, która symbolizuje dziedzictwo, własność przodków.

Po filmie zaczęłam szperać i doszukałam się wątków numerologicznych dotyczących cyfry 9, która w mitologii nordyckiej ma duże znaczenie i oznacza spełnienie, mądrość, całość. W filmie podkreślano, że ceremonia Midsommar odbywa się co 90 lat. Ofiar na stosie na koniec filmu było 9. Okresy życia ludności liczono 2x9. A na upartego, ofiary w trakcie Ättestupa, które miały 72 lata, 7+2=9.

Jeszcze jednym ciekawym aspektem zainteresowałam się na początku filmu, gdy możemy dostrzec mieszkanie Dani i wiszący w nim obraz. Obraz dziewczynki w koronie, która jest zbliżona w przyjaznym geście do niedźwiedzia. Tutaj możemy wywnioskować, że blond dziewczynką w koronie jest Dani, a sama postać niedźwiedzia jest Christianem, który na koniec filmu zostaje poświęcony w ofierze, właśnie w ciele tego zwierzęcia. Niedźwiedź sam w sobie jest symbolem groźnej nieświadomości oraz jest atrybutem człowieka prymitywnego, okrutnego. 

Zatem jeśli znudziły wam się typowe horrory, zaufajcie Ariemu Asterowi i rzućcie się na „Midsommar”!  Przykłady, które przedstawiłam w artykule, to tylko zalążek symboli, które możecie wyłapać w filmie. Zachęcam do seansu i przede wszystkim czujnej obserwacji! :)  

Natalia Pietrzak

wtorek, 13 lipca 2021

Łącząc sztukę i komercję: sekret sukcesu Festiwalu Filmowego w Cannes

Żyć według autora, umrzeć według autora” to zasada przyświecająca oficjalnej selekcji na Festiwalu Filmowym w Cannes praktycznie od samego początku jego istnienia. Jednak w ostatnich latach istota tej prawie świętej postawy jest coraz słabsza. Stworzenie filmu, który jest szanowany pod względem artystycznym i dostępny dla szerokiej publiczności, jest czymś w rodzaju cudu. Dodatkowo, jeśli krytycy są mniej niż entuzjastyczni, światowa opinia publiczna prawdopodobnie będzie całkowicie obojętna. Ale czy na pewno?

Nieraz krytycy zarzucali jury przedkładanie politycznego przesłania filmu nad jego wartość artystyczną, np. tak było z filmem „Ja, Daniel Blake” z 69. edycji Festiwalu opowiadającym historię niepełnosprawnego stolarza, który zakochuje się w bezdomnej samotnej matce. Takie zarzuty były odzwierciedleniem ogólnej obawy wielu osób dotyczącej rozdania nagród i festiwali: jak bezstronne było jury? Jaką rolę w ostatecznej decyzji odegrały kampanie i pieniądze?

Festiwal został poddany ostrej krytyce już w latach 50. i 60. XX wieku. Potępiano jego nastawienie rynkowe i efekciarstwo, a także kwestionowano wybory artystyczne wyrażane nagrodami i statuetkami. Jego „płytkość”, mnogość wydarzeń towarzyszących i znaczenie, jakie przywiązuje się do obecności gwiazd – wszystko to zostało napiętnowane. Aktualnie można się natknąć na tytuły magazynów plotkarskich: „Cannes 2021: Celebrytka pokazała nagą pierś na czerwonym dywanie!” (pomponik.pl) czy „Skandal goni skandal, czyli nie tylko filmy napędzają festiwal w Cannes” (plejada.pl).

Krytyka zmusiła Festiwal Filmowy w Cannes do ewolucji i stworzenia swojego biznesowego odpowiednika. Marché du Film rozpoczął swoją działalność w 1959 roku, instytucjonalizując praktyki przedsiębiorcze festiwalu. Producentów chcących sprzedawać swoje filmy szybko przyciągnął zasięg medialny uroczystości i tłumy profesjonalistów z branży. W celu promowania mniej „komercyjnych” filmów niż te z oficjalnej selekcji, w 1962 roku przy wsparciu Festiwalu utworzono międzynarodowy tydzień krytyków. Następnie pojawiło się kilka innych „nieoficjalnych” sekcji.

Sukces Cannes przejawia się w coraz większej różnorodności wydarzeń i uczestników oraz oczywiście w rosnącej liczbie dziennikarzy, dla których jest mekką. W trakcie Festiwalu, oprócz różnych pokazów, mnożą się konferencje i wydarzenia promujące dany film, branżę filmową danego kraju lub problemy prawne, finansowe czy techniczne, z jakimi boryka się to środowisko. Rosnące liczby stawiają organizatorów w trudnej sytuacji. Z jednej strony muszą zapewnić szerokie relacje z wydarzenia w mediach, stały wzrost zainteresowania odbiorców i międzynarodową ekspozycję. Z drugiej strony muszą zmagać się z ogromną liczbą gości, co może wymagać chociażby wielokrotnych pokazów, dodatkowej ochrony i przede wszystkim większych kosztów.

Niemniej jednak widać różnorodne cele Festiwalu. Istnieje nadzieja przyciągnięcia szerokiej publiczności, zdobycia przekazu medialnego i sprostania oczekiwaniom profesjonalistów, zarówno z perspektywy ekonomicznej, jak i artystycznej. Podczas Festiwalu apartamenty i sale konferencyjne luksusowych hoteli oraz namioty przy plaży zamieniają się w trybuny i biura dużych firm. Rozgłos jest wszędzie. Odbywają się niezliczone wieczory i przyjęcia promujące filmy oraz stwarzające możliwości nawiązywania kontaktów z dystrybutorami, nabywcami i producentami. Podczas gdy wielu narzeka na wtargnięcie spraw biznesowych i ich szkodliwy wpływ, jaki mają mieć na wartość artystyczną, to wyjątkowe połączenie komercji i sztuki sprawia, że ​​festiwale takie jak Cannes są tak ważnym i promowanym wydarzeniem.

Cannes jest skierowane do profesjonalistów z branży tak samo jak do ogółu społeczeństwa. Tymczasem międzynarodowy charakter Festiwalu uwidacznia się poprzez prezentowanie różnorodnych filmów i włączenie zagranicznych filmowców do składu jury. Jego prawdziwie międzynarodowy aspekt jest jednym z powodów, dla których jest często uważany za bardziej prestiżowy i poważny niż Oscary, którym czasami zarzuca się, że są zbyt skupione na filmach w języku angielskim. W Cannes w ostatnich latach zwyciężały filmy zarówno z Tajlandii, jak i Austrii. Ta prawdziwie wielokulturowa idea pomogła Cannes utrzymać swoją renomę na coraz bardziej konkurencyjnym rynku festiwalowym.

Od momentu powstania Festiwalu w 1939 roku, Cannes łączyło artystyczne odkrycia, bezkonkurencyjną uwagę mediów oraz polityczne interesy uczestników i organizatorów. Było to również kluczowe miejsce spotkań graczy rynkowych. Jest to dalekie od stricte artystycznych zadań Festiwalu Filmowego w Wenecji czy w Berlinie. Różni się też wyraźnie od czysto handlowego American Film Market. Połączenie sztuki i zysku nie jest niczym nowym w świecie artystycznym. Na przełomie XIX i XX wieku słynna wystawa sztuki w Salonie Paryskim została opisana jako „oficjalny bazar sprzedaży”. Jak napisał Auguste Renoir do znanego sprzedawcy dzieł sztuki Paula Duranda-Ruela: „W Paryżu jest nie więcej niż 15 koneserów, którzy mogą kupić jeden obraz poza Salonem. Jest 80 000, którzy nic nie kupią, jeśli malarz nie wystawi w Salonie. Dlatego co roku wysyłam dwa portrety – w celach czysto komercyjnych”.

„Rzeczywiście, każda twórczość artystyczna jest z konieczności częścią wymagań materialnych i organizacyjnych, które są mniej lub bardziej bezpośrednio związane z ograniczeniami ekonomicznymi, czy byłby to czas trwania filmu, liczba osób go współtworzących, czy też sama zdolność do wyprodukowania i zrealizowania go, by był dostępny dla widzów. Tak samo jest w malarstwie czy teatrze. Kluczowe wydaje się zrozumienie, w jaki sposób te relacje w dziedzinie sztuki i handlu pasują do siebie i jak je monitorować lub regulować, aby zapobiegać nadużyciom” (Becker, Howard S. Światy sztuki. Berkeley: University of California Press, 1982).

Tegoroczny lipiec to nic innego dla branży filmowej jak 74. Festiwal Filmowy w Cannes, gdzie Jodie Foster odebrała z rąk Pedro Almodovara Honorową Złotą Palmę za całokształt twórczości, a dokładniej „za łączenie wysokich standardów z popularnością”. Tym właśnie jest Cannes – kompozycją wysokiej sztuki filmowej z obrotem grubych pieniędzy.

Jednak bez względu na to, jak wyróżnia się jakość Cannes, żaden inny festiwal nie zachęca do tak analitycznego spojrzenia na branżę filmową na tak dużą skalę. Bez względu na szaleństwo na czerwonym dywanie, w ostatecznym rozrachunku Festiwal prowokuje wpływowe dyskusje o filmach. W Cannes sukces festiwalu świadczy o sukcesie przemysłu filmowego i na odwrót.

Jak to wizjonerzy głoszą na oficjalnej stronie internetowej Festiwalu Filmowego w Cannes: „Aby osiągnąć ten poziom długowieczności, Festiwal w Cannes pozostał wierny swojemu założycielskiemu celowi: zwróceniu uwagi i podniesieniu rangi filmów, w celu przyczynienia się do rozwoju kina, pobudzenia przemysłu filmowego na całym świecie i celebrowania kina na poziomie międzynarodowym”. Do dziś to wyznanie wiary stanowi pierwszy artykuł regulaminu Festiwalu.

Milena Debrovner